• Grupa PINO
  • Prv.pl
  • Patrz.pl
  • Jpg.pl
  • Blogi.pl
  • Slajdzik.pl
  • Tujest.pl
  • Moblo.pl
  • Jak.pl
  • Logowanie
  • Rejestracja

blog

blog

Kalendarz

pn wt sr cz pt so nd
31 01 02 03 04 05 06
07 08 09 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 01 02 03 04

Strony

  • Strona główna
  • Księga gości

Archiwum

  • Luty 2012
  • Styczeń 2012
  • Grudzień 2011
  • Listopad 2011
  • Wrzesień 2011
  • Sierpień 2011
  • Lipiec 2011
  • Czerwiec 2011
  • Maj 2011
  • Kwiecień 2011
  • Marzec 2011
  • Luty 2011
  • Styczeń 2011
  • Grudzień 2010
  • Listopad 2010
  • Październik 2010
  • Wrzesień 2010
  • Sierpień 2010
  • Lipiec 2010
  • Czerwiec 2010
  • Maj 2010
  • Kwiecień 2010
  • Marzec 2010
  • Luty 2010
  • Styczeń 2010
  • Grudzień 2009
  • Listopad 2009
  • Październik 2009
  • Wrzesień 2009
  • Sierpień 2009
  • Lipiec 2009
  • Czerwiec 2009
  • Maj 2009
  • Kwiecień 2009
  • Marzec 2009
  • Luty 2009
  • Styczeń 2009
  • Grudzień 2008
  • Listopad 2008
  • Październik 2008
  • Wrzesień 2008
  • Sierpień 2008
  • Lipiec 2008
  • Czerwiec 2008
  • Maj 2008
  • Kwiecień 2008
  • Marzec 2008
  • Luty 2008
  • Styczeń 2008
  • Grudzień 2007
  • Listopad 2007
  • Październik 2007
  • Wrzesień 2007

Archiwum wrzesień 2009


< 1 2 >

"I never faced so many emotional days...

Wrzesień się kończy, tak jak i moje praktyki. Całe szczęście! Jeszcze tylko poniedziałek. Jednak moja miłość do dzieci ma swoje granice i nie kręci mnie uciszanie ponad dwudziestoosobowej gromadki maluchów i powtarzanie 50 razy dziennie, że nie można bić/gryźć/kopać kolegów... Zdecydowanie bardziej rajcowała mnie współpraca z trzecioklasistami. Fakt, oni też mieli swoje "jazdy", ale jakoś potrafiłam nad tym zapanować.... Nie to co w przedszkolu. I w sumie najbardziej mi się podobała w tych praktykach wizyta w gabinecie logopedy. Już od jakiegoś czasu chodzi za mną pomysł zrobienia podyplomowej logopedii, a teraz już wiem, że za parę lat muszę go wprowadzić w życie. :)

Mój K. dzielnie wojuje i wspólnie odliczamy dni do przysięgi.
8 października już jadę do Wrocławia (przysięga jest 9tego). Bo wyobraźcie sobie, że dzwonił do mnie tata K., pytał się kiedy przyjeżdżam itd. No i zaklepali mi pokój w hotelu, będę spała w pokoju z siostrą K. prawdopodobnie. Poza tym, odbiorą mnie z dworca. Fajnie, co? :D Jego rodzina przejmuje się mną, a przecież my z K. jesteśmy razem niecałe 4 miesiące dopiero... Strasznie to miłe:) Potem tata K. znowu do mnie dzwonił, żebym podała maila, to oni wyślą mi zdjęcia K. w mundurze, hehe... Bo rodzice byli u niego w niedzielę... Ja tam nie pojadę, bo to trochę bez sensu... To znaczy... Chciałabym, bardzo, ale sam K. przyznał, że szkoda, żebym się fatygowała 6 godzin pociągiem w jedną stronę po to, żeby się widzieć przez godzinę... W sumie to gdybym miała kasę, to bym pojechała, ale nie ma co gdybać, trzeba się zmierzyć z brutalną rzweczywistością... ;) Zresztą, i tak już bliżej niż dalej - jeszcze niecałe dwa tygodnie i się zobaczymy, i nawet weekend razem spędzimy. Tak więc - byle do dziewiątego :)
26 września 2009   Komentarze (5)

"I feel such a connection even when...

Praktyki w szkole - super, praktyki w przedszkolu - do bani. Jestem mocno zawiedziona, gdyż prędzej widziałam siebie jako przedszkolankę niż jako panią wychowawczynię w klasach I-III. A tu zonk. W moich oczach praca przedszkolanki jest nudna i mało rozwijająca. W moich oczach przedszkolanka głównie musi pilnować, żeby dzieciaki się nie pozabijały w trakcie zabaw. Bo one przez 3/4 czasu - bawią się. 20-30 minut poświęcane jest "nauce", a resztę czasu spędzają na jedzeniu. Booooooooże. Siedzę tam 5 godzin dziennie, a jest to dla mnie dłużąca się katorga niczym 10 godzin na wydziale. Dzieciaki są fajne, choć nieźle rozrabiają i trudno je ogarnąć. Więc - nie, nie, nie. Ja, Katarzyna, przedszkolanką nie będę.

K. od wtorku we Wrocławiu. Ogólnie jest mu tam dobrze. Rozmawiamy codziennie przez telefon, nie za długo, bo góra 10 minut, ale to zawsze coś. No i jeszcze smsujemy trochę. Więc nie jest tak źle, jak myślałam, że będzie. K. uświadomił mi, że to przecież szkoła wojskowa, a nie więzienie. I całe szczęście ;)
Trzy dni temu chciał żebym mu coś obiecała - żebym się nie odkochała w ciągu tych kilku tygodni... Głuptas, no. Powiedział mi, że ma kolegę, który jest z dziewczyną 1,5 roku i zastanawia się nad rozstaniem, bo psychicznie nie wyrabia. K. pogłówkował trochę i pomyślał, że może ja też myślałam nad takim rozwiązaniem. Szybko mu to z głowy wybiłam. Pewnie tamten chłopak widywał się ze swoją dziewczyną dzień w dzień i teraz jest im trudno znieść taką dłuższą rozłąkę. No a my... Jakby nie patrzeć, jesteśmy zaprawieni w bojach :P Widywaliśmy się średnio raz na 2, 3 tygodnie. Zdarzało się i dłużej. Więc teoretycznie jesteśmy już obyci z takimi dłuższymi rozstaniami. Chociaż oczywiście skłamałabym mówiąc, że nie tęsknię. Bo tęsknię cholernie i odliczam dni do przysięgi. Byle do 9 października... A po przysiędze będzie miał 72 godziny przepustki i ja jadę do niego. Muszę z nim wtedy koniecznie porozmawiać o tym smsie: "Chciałbym Ci dużo powiedzieć... Eeeech, powiem jak się spotkamy ;) To miejsce zmienia spojrzenie na armię. Cały czas tego chcę, ale inaczej na to patrzę. I inaczej patrzę na nas... Teraz dokładnie wiem, że chcę z Tobą przeżyć życie." Ciekawe, co się kryje pod tym "inaczej" :>

A tymczasem wracam do pisania konspektów na pożalsięboże zajęcia przedszkolne. Oczywiście myśląc cały czas o tym, że jeszcze 19 dni i uściskam mojego żołnierza. :)
20 września 2009   Komentarze (3)

"After all my strength is gone in you...

Praktyki w szkole przeszły moje najśmielsze oczekiwania... Nie spodziewałam się, że tak spodoba mi się praca z dzieciakami :) Fakt, gardło już mam nieco zdarte, bo trzeba się czasem dopomnieć o ciszę, ale tak to ogólnie jest świetnie. Dziś dostałam coś w rodzaju laurki od jednej dziewczynki :) Z podpisem: dla kochanej Pani :D Inna dziewczynka przytuliła się do mnie na dzień dobry :) A jak pięknie dziś śpiewali piosenkę, której ich uczyłam! A wczoraj to jeden chłopiec stwierdził, że mogłabym już zawsze mieć z nimi lekcje, bo jestem fajna :D Ach, takie chwile są bezcenne :)

I w tym momencie jestem strasznie szczęśliwa. Bo teraz już jestem na 1500% pewna, że zrobiłam dobrze, rzucając pierwszy kierunek studiów. Praca z dzieciakami sprawia mi zdecydowanie większą frajdę niż jakieś ekonomiczne pierdoły ;) Mam sporo pomysłów na zajęcia i wymyślanie jakichś zadanek, wykreślanek, rebusów, zagadek daje mi tyyyyyyle radości! Czuję niesamowity przypływ kreatywności - takiej kreatywności, którą miałam w dzieciństwie, kiedy to pisałam bajki, wierszyki, sama tworzyłam prezenty dla najbliższych, a potrzebowałam do tego tylko kawałka kartki i kredek. Tak więc, moi drodzy, od dziś już naprawdę NIE żałuję, że zmieniłam studia. Można gdybać, że gdybym tego nie zrobiła, to byłabym już po licencjacie i mogłabym jechać do Wrocławia na magisterkę, do K., ale z drugiej strony... może wtedy nie poznałabym K.? I wszystko potoczyłoby się inaczej? Och tak, zdecydowanie wierzę w to, że każdy mój krok w życiu ma jakiś ukryty sens. Trochę się człowiek musi namęczyć, żeby dojść do satysfakcjonujących chwil, ale warto! Warto dla takich chwil czekać.
10 września 2009   Komentarze (5)
< 1 2 >
Kasia-87 | Blogi